Ładowanie strony...
 
                 
Login:   Hasło:  
Zamiętaj mnie
    Artykuły - I Bielski Rajd Syren
 
Foto: Klub Miłośników Syren w Bielsku-Białej
 
 

 

I Bielski Rajd Syren
3-4 maja 2008

Strona: 1
Przejdz do strony:   1  2  
0 1 2 3
4 5 6 7
8 9 10 11
12 13 14 15
16 17 18 19
20 21 22 23
24 25 26 27
28 29 30 31
32 33 34 35
36 37 38 39
Strona: 1
Przejdz do strony:   1  2  

2124 do 2143 - uroczyste pożegnanie Syrenarzy z Nekli którzy z powodu awari silnika musieli się honorowo wycofać z rajdu
2147 - w muzeum Browaru Żywieckiego
2285 - pod ratuszem
zdjęcie 2356 - odwiedził nas Pan Wiesław Wiatrak - konstruktor Syreny Bosto

Zdjęcia też znajdziesz na stronie:
http://przemek82.host.sk/brs/index.html

 

 
 
Komentarze:

Mariusz (mtrebla@wp.pl)11:03 05-05-2008
Wszystkie nasze zdjęcia będą dostępne na naszej Bielskiej stronie


marcys (Brak e-maila)11:16 05-05-2008
z uwagi ze stronka jest swieza a i jeszcze nie zebralismy w kupe ;) wszystkich zdjęc - chwilke to potrwa ale warto poczekac ;)


PYJTERSON (Brak e-maila)11:22 05-05-2008
To było to!!!!!!!!!!
Pierwsza w kraju impreza tylko dla SYRENEK!!!
Supernowo !!!
Organizatorzy wszystko zapieli na ostatni guzik. Wielkie dzięki za wspaniałe, wyjątkowe chwile, spędzone wspólnie w pięknym zakątku Polski w Beskidach. Kto nie był niech żałuje. Już się szykuję na następno impreza w Bielsku za rok.
Pozdrawiam wszystkich uczestników rajdu i Syreniarzy.


Adam Klos (adam.klos@op.pl)11:34 05-05-2008
Było super :)


Adam Klos (adam.klos@op.pl)11:36 05-05-2008
Było super :)Duże brawa dla organizatorów.
Czekam na następny rajd Syren. Pozdrawiam


taeda (kistun@wp.pl)11:48 06-05-2008
Nie byłem ale podziwiam zapał kolegów !!!
Pytanko : A jak się komuś rozleci pojazd, to czy jakoś pomagacie (kolektywnie) w powrocie do domu ?


PYJTERSON (pyjterson@op.pl)19:30 06-05-2008
Witam. Tu jest krótka relacja z 1 rajdu syren w Bielsku białej. Nie mam możliwości tego skopiować, czy ktoś to potrafi?

http://www.tvs.pl/index.php?id_materialu=183


PYJTERSON (pyjterson@op.pl)09:37 07-05-2008
Relacja z rajdu po mojemu.
Dzwonili, zapraszali, namawiali – produkowali się co sił, by mnie zwerbować do udziału w 1 Bielskim Rajdzie Syren i ... Wielkie dzięki dla organizatorów i ich pomocników za wspaniałą imprezę, było superowooooo..........
A to było tak:
Pobudka mówię - do córki, czas nakręcić kluczyk w syrence, jedziemy na rajd!
Hura! Nareszcie, cieszy się Julcia : )
Ruszamy. Po drodze pakujemy do landryny jeszcze Ama. W Rudzie Śl. dołącza syrenka Krzysia i jego żony i gnamy na rajd. Trafiamy bez problemu na miejsce, bo po drodze już kręcą się syreny innych Radowiczów. Miłe przywitanko z syreniarzami i super uczucie, że tak naprawdę, to jest to pierwszy w kraju zlot-rajd, w którym biorą udział tylko same syreny.
17 syrenek czeka na start, gotowych pokazać swoje wdzięki i zrobić zadymę i masę huku. Odwiedza nas załoga syreny 104, wracająca z wojaży po Czechach, a w niej przemiła parka z Opola.
Pierwsza konkurencja , slalom daje emocje. Potem kto bliżej wyhamuje przed TV plazmą (ściana z kartonów). No i spontan, przejażdżka po okręgu parkingu dla mediów, i wyjazd na trasę w internera. Spoko ,luzik mój pilot Amo 13 lat, dobrze się spisał, bośmy dotarli bez problemów do punktów kontrolnych. 1 etap góra Żar, tam pyszne jedzonko i jazda na sankach (tylko dla grzecznych). Podziwiamy piękne widoki i to że nasze biksy bez najmniejszych problemów wjechały na tą stromą górę. Czas jechać dalej, tzn. z górki na pazurki , a tam na stromym zjeździe następna konkurencja, cofanie na wstecznym pod górkę nam się powiodło. Lecimy dalej przez górki, doliny , przełęcze i podziwiamy piękne krajobrazy( bajecznie tak). Wieczorem docieramy do mety przy hotelu gdzie będzie nocleg. Formalności z logowaniem i wypad na planowane ognisko. Trochę nas przegonili organizatorzy pod górę , byśmy też powdychali świeżego powietrza. Za to na szczycie czekało na nas jadło i rozpalony ogień byśmy mogli się integrować , rozgrzać oraz zjednoczyć się w miksolową rodzinkę.(piękne miejsce, szczególnie jak zapadnie zmrok, widać całą panoramę Bielska – zajefajnie)
A w niedzielę, dzięki Bielskim Syreniarzom , uczestnicy 1 Rajdu Syren w Bielsku Białej mieli przyjemność zwiedzić Muzeum Browaru w Żywcu. Muzeum zostało otwarte na początku września 2006 czyli niedawno - pewnie niewiele osób jeszcze o tym wie. Nowość widać na pierwszy rzut oka.
To nie jest zwykłe muzeum - tu można wszystkiego dotknąć, obejść czy wejść, pobiegać pograć w kręgle, napić się... ;)
Ale od początku... Żywiecki Browar znajduje się przy głównej drodze z Żywca w stronę Zwardonia - 20 minut piechotą od dworca w Żywcu. Muzeum znajduje się w Browarze - a dokładniej to pod nim - w dawnych leżakowniach piwa. Zwiedzanie kosztuje 12 lub 15 zł (to droższe o 3zł obejmuje wejście do części produkcyjnej). Cena obejmuje zwiedzanie z przewodnikiem, 0,3l piwa (lub soczek dla niepełnoletnich i uwiązanych pojazdami silnikowymi) oraz kufel. Drogo? Wydawało nam się, że tak. Ale tylko do wejścia.
Nie wiem ile pieniędzy browar wydał na stworzenie tego muzeum, ale w takim jeszcze nie byłem - kilkadziesiąt (bliżej setki) płaskich ekranów, kilka projektorów, głośniki z nagranymi wypowiedziami różnych ludzi (także odgrywane przez aktorów scenki historyczne - np. rozmowy w XIX wiecznej karczmie...).

Przewodniczka opowiadała nam dużo... Ale ciekawie. I miło. Pierwsze wrażenie - otwarte usta - ale to wygląda... Co tu robią jakieś fontanty... Ale to fajne...
Najpierw informacje z czego robi się piwo, gdzie jakie budynki stoją, jak to wyglądało dawniej. Trochę historii... No i... wehikułem czasu (dzieci miały niezłą radochę) przenieśliśmy się na XIX-wieczna uliczkę w Żywcu. Taką bardzo prawdziwą... Gdy się weszło w zaułek to pies atakował... Pies na fotokomórkę :) w każdym budynku był ktoś coś robiący dla browaru (drukarz, gościu od beczek - nie wiem jak mu szło ;). Byli też sprzedawcy - nawet targowali się o cenę piwa. Kawałek dalej weszliśmy do gwarnej knajpy... z \"prawie\" prawdziwymi koścmi na talerzach... I widokiem za okno... W kuflach jednak było sucho.

Następnie były przedstawione dawne urządzenia i przyrządy do produkcji piwa. Czas szybko płynął. Tak szybko że pojawiliśmy sie w restauracji z lat 20 XX. wieku. Baa... nawet tam kręgielnia była. Przewodniczka miała stalowe nerwy - mogliśmy pograć parę chwil (w pierwszym rzucie udało mi się powalić wszystkie kręgle...) Polać nikt nam tam jeszcze nie chciał. Potem bombardowanie w 1939 - patrzyliśmy w sufit. Znaczy w niebo z niemieckimi samolotami no i bombka!
Błądziliśmy w lustrzanym labiryncie, po latach PRL-u . było dużo uciechy i świetnej zabawy. Przeszliśmy drogę, którą każda butelka przechodzi aby dojść do baru gdzie nam polano w końcu to 0,3 Żywca. Tam też dostaliśmy pamiątkowe kufle.
Powrót do Bielska i jazda na rynek pod ratusz i wielkie powitanie syreniarzy przez sympatycznych Bielszczan. Prezentacja autek , posiłek regeneracyjno-wzmacniający z wkładką (ale jaja), prosto z kuchni polowej przystosowanej oczywiście z syreny.
Ogłoszenie wyników, pamiątkowe zdjęcia i wręczanie trofeów za dodrze wypełniony obowiązek uczestnictwa rajdzie.
Oni jeszcze nie wiedzą , a ja już się wybieram na 2 rajd syren w Bielsku.
To była świetna impreza, warto było być.


Musisz być zalogowany aby dodać komentarz
 
 
 
      początek strony
dla zaufanych