Czołem.
Oto ciekawostka elektryczna zupełnie nie syreniarska, kable przy alternatorze w samochodzie Ford Fiesta z silnikiem 1.3, rocznik 1997.
Nie, TO NIE KUNY, albo inne gryzonie, izolacja była np na tym grubym czerwonym przewodzie nienaruszona, zeszła gdy się do niego dotknąłem, schodzi na całej długości tego kabla. Są tam też dwa cienke w takim samym stanie. Przy okazji zjarał się alternator, ale to szczegół.
W latach 80 naprawiałem z ojcem wiele razy Syrenę 105 rocznik 1976 i nie pamiętam, aby jakiś przewód miał taką "fajną" izolację.
Wystarczy lekko obrócić palcami i rozpada się ona jak papier.
Być może ten przewdód się grzał, inne tej samej grubości w innych obwodach mają dobrą i elastyczną izolację.
Przy okazji widać, iż żyła jest już skorodowana i prawie czarna.
Żaden główny bezpiecznik w instalacji się nie przepalił.
Moi rodzice mieli szczęście, iż ta Fiesta się nie zapaliła, a jedynie stanęła na drodze po rozładowaniu akumulatora (co ciekawe, kontrolka ładowania działa normalnie, po uruchomieniu silnika gaśnie, a ładowania brak, 12,5V na akumulatorze przy pracującym silniku).
Czarny peszel także się rozpada po dotknięciu.
Cały odcinek biegnący chyba do rozrusznika ma taką rozpadającą się izolację i jest do wymiany, przy okazji także dwa cienke, ale one mają złączkę niedaleko alternatora.
Ciekawostka elekryczna :-)
Ciekawostka elekryczna :-)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Pzdr, Hennos
